Są takie momenty kiedy wszystko niby jest na swoim miejscu.
Obowiązki zrobione. Dom ogarnięty. Praca dopięta. Wszyscy zaopiekowani.
Tylko gdzieś po drodze zniknęła ona sama.
Dlatego tak ważne jest, żeby mieć w życiu coś tylko swojego.
Coś, czego nie robisz dlatego, że wypada.
Nie dlatego, że ktoś oczekuje.
Nie dlatego, że jest potrzebne.
Tylko dlatego, że ty to kochasz i nie ma znaczenia co inni o tym sądzą.
Może to być lepienie z gliny.
Szukanie w ksiązkach głębszego sesnu świata
Pisanie. Spacer w ciszy albo zgłebianie wiedzy na temat Suahili.
Tworzenie. Uczenie się. Oddychanie inaczej niż zwykle.
To nie musi być wielkie.
To musi być prawdziwie twoje.
To jest twoje wewnętrzne paliwo.
Zauważam, że kiedy kobiety są zmęczone, sfrustrowane, zagubione albo przestają czuć sens, bardzo często wydarzyło się jedno: przestały robić coś dla siebie. Oddały swoją uwagę pracy, rodzinie, obowiązkom, trosce o innych. A ta najczulsza część w nich ta, która wie, czego naprawdę potrzebują została zostawiona gdzieś na końcu listy.
Kiedy sama to zobaczyłam, wszystko zaczęło się zmieniać.
Bo wracanie do siebie nie jest egoizmem.
Nie jest uczeniem się siebie tylko oduczaniem się bycia kimś, kim uwierzyłaś że musisz być
Do zobaczenia na warsztatach w Kłobucku


